17 grudnia 2019

Święta dawniej i dziś – jak zmieniało się Boże Narodzenie?

Niespodziewany gość czy duch przodka? Podłaźniczka czy choinka? Każdy zna bożonarodzeniowe tradycje. Ale czy wiecie, że niektóre są młodsze niż się nam wydaje? Jak zwyczaje zmieniały się przez lata? Które z nich są lokalne, a które powszechne? Na te pytania przynajmniej częściowo postaramy się dziś odpowiedzieć.

Najsilniej obostrzona tradycjami jest wigilia.

(Nie)spodziewany gość?

Tradycją, która przetrwała jest pozostawianie przy stole dodatkowego wolnego miejsca – dziś mówi się o talerzu dla strudzonego wędrowca lub niespodziewanego gościa, podczas gdy dawniej było to miejsce przygotowane dla ducha przodka. Co więcej, by na owym przodku przypadkiem nie usiąść, przed kolacją każdy zdmuchiwał go ze swojego krzesła.

Dwanaście potraw

Dziś liczba dań nie jest już tak rygorystycznie przestrzegana, choć tradycyjnie powinno być ich dwanaście, na wspomnienie apostołów. Dawniej zależało to jednak od regionu i statusu materialnego – chłopi jedli siedem potraw, rodziny szlacheckie – dziewięć, a pańskie – z jedenaście.

Co jadano?

Znów: w dużym stopniu zależało to od regionu i konkretnych czasów. Jak dawniej, tak i dziś dokładne menu jest mocno uzależnione od regionu, ale także tradycji rodzinnych, które przemieszczały się po terenach Polski wraz z ich kultuwatorami. Trudno jednoznacznie stwierdzić, że któreś dania zaniknęły, choć część straciła na popularności, a inne po prostu ewoluowały.

Niewątpliwie jednak okres PRL istotnie wpłynął na status karpia, który dziś jest sztandarowym polskim daniem bożonarodzeniowym i bardzo rzadko jada się go w innych okolicznościach. Wcześniej natomiast na wigilijnych stołach gościło także wiele innych ryb, między innymi szczupaki, węgorze, łososie wiślane. Taki zwyczaj zachował się  dużo mniejszym stopniu i tylko w części domów.

Choinka i skarby pod nią

Tradycja choinki najprawdopodobniej ma swój początek w Alzacji. Dawniej drzewka – tzw. podłaźniczki – wieszane były pod sufitem czubkiem do dołu. Zdobiono je ciastkami, pierniczkami, jabłkami i orzechami, a także dekoracjami ze słomy i papieru.

Prezenty, które znajdujemy pod choinką, w zależności od regionu dostajemy od Aniołka, Gwiazdki, Gwiazdora, świętego Mikołaja albo Dzieciątka. Co ciekawe, to tradycja typowo polska, niespotykana w innych krajach – jedynie w kilku krajach (między innymi w Stanach Zjednoczonych) podarki znajduje się pod drzewkiem w Boże Narodzenie rano. Jeszcze w XIX wieku był to nowy zwyczaj i raczej obejmował wręczanie drobnych upominków dzieciom, choć niektórzy wiążą go z pogańską świąteczną wystawnością, która miała zaklinać przyszłoroczny urodzaj.

Dziś całe rodziny cieszą się prezentami, a ich bogactwo zależy od możliwości i zwyczajów rodzinnych. Coraz więcej osób decyduje się też na podarki praktyczne lub takie, których zażyczył sobie obdarowywany. W ten sposób możemy stopniowo wyposażać się w kosmetyki, gadżety czy sprzęty lepszej jakości, na które ze względu na cenę nie zdecydowalibyśmy się sami.

Rada od marki Zwieger

Jedną z największych świątecznych bolączek jest filetowanie ryby. Pamiętajmy, by czyszcząc rybę z łusek, nóż trzymać zawsze pod kątem 90 stopni. W ten sposób unikniemy wrzynania się ostrza w rybę i z łatwością zdejmiemy niechciane łuski. Najpierw przeciągamy tępą stroną noża pod łuskę, a następnie jego ostrą częścią razem z łuską. Nacinamy rybę przy głowie i oddzielamy cienkie plastry od kręgosłupa. Jeśli nie mamy profesjonalnego noża do filetowania ryb, najlepiej sprawdzi się do tego nóż uniwersalny o odpowiednio cienkim ostrzu, np. z linii Visionary.