24 stycznia 2020

Smaki dzieciństwa, czyli z wizytą u dziadków

Dziadkowie. To słowo przywołuje na myśl tyle miłych wspomnień, także tych kulinarnych. Bo kto mógłby zapomnieć zapach świeżo upieczonej szarlotki, smak ciepłej jagodzianki podanej z mlekiem czy owocowych pierogów oblanych śmietanką? Styczeń to miesiąc, w którym celebrujemy dzień babci i dziadka. Dlatego postanowiliśmy przenieść się w czasie i wrócić do smaków dzieciństwa.

„U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką (…). No proszę, zjedz jeszcze ździebełko i głowa do góry, odpędzę te chmury i niebo odkurzę miotełką (…)” – to słowa piosenki Wandy Chotomskiej, z którymi ciężko się nie zgodzić. Dziadkowie od zawsze kojarzą się nam z niepowtarzalnym klimatem, ciepłą atmosferą, zrozumieniem, a także przepysznym jedzeniem, którego smaki trudno wymazać z pamięci. Każdy z nas ma ukochane dania, które właśnie przenoszą go prosto do kuchni dziadków. Przypomnijmy sobie, co piekły i gotowały nasze babcie.

Babci nie odmówisz!

Odwiedziny u dziadków można wręcz uznać za niezłą lekcję asertywności… przynajmniej jeśli chodzi o jedzenie. Zapewne ciężko było odmówić, a jeszcze ciężej nie spróbować pyszności podanych przez babcie. I choć robione przez nie potrawy były proste i przygotowywane z łatwo dostępnych składników, to ich smak i jakość często przewyższały wszystko to, co możemy znaleźć w najwykwintniejszym restauracyjnym menu.

Zupa… obowiązkowo grzybowa, z dodatkiem borowików lub podgrzybków zebranych przez dziadka. A może tradycyjna pomidorowa, najlepiej zaserwowana z ryżem albo ręcznie robionym przez babcię makaronem. Przygotowywana na wywarze z mięsa i warzyw, a na końcu zabielana śmietaną. I zazwyczaj przyrządzona tak, że nie oparł się jej nawet największy niejadek.

Na zupie się nigdy nie kończy

Na zupie nigdy się nie kończyło, bo przecież były jeszcze łazanki z kapustą, kluski leniwe, placki ziemniaczane czy knedle ze śliwkami. No i babcine pierogi, których nie sposób było nie zjeść, bo ulepione w domowych warunkach zasługiwały na złoty medal.

Wypełnione najczęściej twarogiem albo owocami, na przykład jagodami zebranymi w lesie, nie dość, że zachwycały smakiem, to jeszcze dawały dużo frajdy, bo kto nie chciałby mieć najczarniejszego języka?

Przepis naszych babć na pierogowe ciasto był bardzo prosty i składał się z zaledwie czterech składników: mąki, jajek, wody, mleka. Cały sekret tkwił w miękkości. Niekiedy babcie stosowały również trik – do jagód dodawały cukru oraz odrobinę bułki tartej, która miała zapobiec puszczaniu soku w trakcie gotowania pierogów.

Słodkie czary mary

Ciężko z pamięci wymazać zapach świeżego ciasta, który unosił się w całym domu dziadków. Jeżeli chodzi o wypieki, babcie to prawdziwe czarodziejki, które nie mają sobie równych. Domowe andruty, sernik, makowiec czy miodownik robione przez babcie to lek na całe zło. Grzechem byłoby nie wspomnieć również o szarlotce na kruchym cieście z jabłkami zerwanymi w sadzie.

Zwykle babcie, przygotowując taką szarlotkę, w garnku dusiły owoce z dodatkiem wody, cukru, cynamonu i niewielkiej ilości masła. Pod koniec dosypywały odrobinę mąki ziemniaczanej. Ciasto z kolei przygotowywały z przesianej mąki, proszku do pieczenia oraz cukru. Do tego wystarczyło dodać jajka, śmietanę, masło i wszystko razem zagnieść. Wyrobione ciasto dzieliły na dwie części i już z jabłkami piekły w piekarniku. Gotową szarlotkę kładły na blasze, z której szybko znikały kolejne kawałki.

Któż nie marzy po latach o takich pysznościach?

Rada od marki Zwieger

Jeśli będziecie chcieli wrócić do smaków dzieciństwa i zdecydujecie się przygotować szarlotkę, pamiętajcie, żeby piec ją w temperaturze 180 st.C. Do tej czynności możecie użyć nie tylko blaszki, ale również garnka z naszej linii Obsidian. Nadaje się on zarówno do gotowania, smażenia, jak i pieczenia. Dzięki nieprzywierającej powłoce mamy gwarancję, że spód ciasta nie przywrze i z łatwością go wyciągniemy.